Zapobieganie mobbingowi i dyskryminacji w instytucjach kultury

 

„Niestety, nie ma wątpliwości co do tego, że człowiek jest, ogólnie rzecz biorąc, mniej dobry niż to sobie wyobraża. Każdy posiada cień, który im mniej wyraża się w świadomym życiu człowieka, tym jest mroczniejszy i gęstszy. Jeśli słabość jest świadoma, człowiek zawsze ma możliwość skorygowania jej. Lecz jeśli jest zduszona i wyizolowana ze świadomości, nigdy nie zostanie skorygowana.” (C.G. Jung 1931/1961).

Kultura organizacyjna wielu  instytucji i firm nosi piętno jungowskiego cienia, wyrażanego w  nadmiernej kontroli, braku dbałości o ludzi i przemocy emocjonalnej, mobbingu, dyskryminacji, molestowaniu. Monika Kostyra, w książce Organizacje i archetypy ( Oficyna Wolters Kluwer business, Warszawa 2010), pisze, że „istnienie norm i wartości niepoddanych refleksji rodzi poczucie opresji, chęć sprzeciwu lub rezygnację”.

Od wielu lat prowadzę szkolenia, warsztaty z zakresu rozwiązywania konfliktów, zarządzania zespołami w sytuacjach zmian, przeciwdziałania zachowaniom niepożądanym w instytucjach, w tym mobbingowi i dyskryminacji. Prowadzę mediacje i doradzam w sytuacjach kryzysowych. Moimi klientami są zespoły, menedżerowie korporacji, urzędów, firm publicznych i prywatnych. Jednak najtrudniejsze wyzwania napotykam w instytucjach kultury, bez względu na ich charakter, wielkość, prestiż. Istnieje tam szczególna podatność zespołów blisko ze sobą pracujących, współzależnych, w teatrach, orkiestrach, pracujących nad prestiżowymi projektami, na nadużycia w relacjach międzyludzkich, w zarządzaniu. Odpowiedzialne za to są współistniejące kultury organizacyjne. Z jednej strony atmosfera niemal rodzinna, z wszystkimi wadami i zaletami: zatarciem granicy między życiem zawodowym i prywatnym, zespoły znające się od lat, często podróżujące wspólnie ze względu na charakter pracy, konflikty „zamiatane pod dywan”, plotki, podkopywanie rywali, układy i tzw. „święte krowy” – osoby nietykalne, o wyjątkowej pozycji lub pracujące „od zawsze”, naruszające normy, lecz wobec zmowy milczenia, poczucia wyuczonej bezradności, uważane za bezkarne. Druga kultura organizacyjna , mająca wpływ na funkcjonowanie wielu instytucji kultury, to hierarchiczność, która służy nie tylko pozytywnym celom, jak ład i kontrola, lecz także nadużyciom związanym z wykorzystywaniem władzy przypisanej do stanowiska w innych celach niż zawodowe. Może to nosić znamiona mobbingu, molestowania, molestowania seksualnego, tyranizowania, wykluczania. Może się to dziać  pod płaszczykiem twórczości, otwierania emocjonalnego adeptów zawodu, wymagania poświęcenia dla wyższych celów. Znane powiedzenie Machiavellego „cel uświęca środki”, bywa rozumiane dosłownie przez osoby posiadające hierarchiczną bądź artystyczną władzę w instytucjach kultury.

Uczestnicy prowadzonych przeze mnie warsztatów, aktorzy, muzycy, muzealnicy, osoby kierujące instytucjami kultury, mówią o bezradności wobec przemocy emocjonalnej, zwłaszcza, gdy uczestniczą/ współtworzą dzieło o znacznej wartości artystycznej. Godzą się na przekraczanie granic, także fizycznych (molestowanie seksualne), aby nie stracić okazji uczestniczenia w czymś ważnym. Jednocześnie  mają świadomość, że poskarżenie się na złe traktowanie, ściągnęło by na nich negatywne konsekwencje od poniżenia, ośmieszenia, po wykluczenie aż do utraty pracy włącznie. Milczą więc zarówno osoby poszkodowane, jak i obserwatorzy, którzy dodatkowo noszą w sobie poczucie winy za swój brak odwagi cywilnej.

Młodzi pracownicy/ pracownice, artyści/ artystki godzą się na złe traktowanie, rywalizacyjną atmosferę w zespole, bo to jest cena za zdobycie doświadczenia. Pracują w cenionym zespole, ze znanym powszechnie twórcą, czują, że „złapali Pana Boga za nogi”.  Są zdeterminowani, żeby odnieść sukces za wszelką cenę. Boją się porażki, nawet w skrajnych sytuacjach robią dobrą minę do złej gry. Poświęcają się pracy bez reszty, pozwalają sobie przesuwać kolejne granice: wszystko, co robią łączy się z tym jednym punktem odniesienia, z prestiżową pracą. Często mówią „praca to mój drugi dom” Drugi? „Nie, jedyny, na nic innego nie mam czasu i siły.” Narasta lęk przed utratą pracy, przed byciem nie dość dobrym, przed przyłapaniem na niedyspozycji.

Osoby zdeterminowane do utrzymania pracy w danym zespole za wszelką cenę, nie widzące dla siebie alternatywy, zarówno młodzi, ambitni, jak i chcący doczekać emerytury są szczególnie narażeni na reakcję przystosowania się, potocznie zwaną gotowaniem żaby. Określa się tak specyficzne reakcje osoby, podlegającej przez długi czas celowemu nękaniu, prześladowaniu, poniżaniu, izolowaniu, niszczeniu.

Jeśli wrzucisz żabę do wrzątku, wyskoczy w ewidentnym zagrożeniu życia. Gdy umieścisz żabę w zimnej wodzie i będziesz powoli podgrzewać, żaba straci czujność, będzie się adaptować do coraz cieplejszej wody, nie zorientuje się, że z minuty na minutę robi się coraz groźniej. W rezultacie, zamiast się ratować, ugotuje się.

W eskalujących działaniach mobbingowych osoba poszkodowana zachowuje się podobnie. Na skutek nękania, ośmieszania, wykonywania bezsensownych zadań, nieustającej krytyki, powoli traci pewność siebie, podejmuje rozpaczliwe wysiłki, żeby zasłużyć na przychylność dręczyciela. Ale jeśli działania zmierzają do określonego celu, jakim jest złamanie osoby i doprowadzenie jej do odejścia z zespołu – starania ofiary nie przynoszą poprawy sytuacji. Nawet ją zaostrzają. Sprawca/ sprawcy widzą, że mają coraz większy wpływ na upatrzoną osobę, coraz konsekwentniej i przemyślniej dążą do swojego celu. Wzmagają ataki i prześladowania. Znękany pracownik powoli traci grunt pod nogami, jest zaszczuty, zdekoncentrowany, staje się coraz bardziej rozstrojony psychicznie, coraz gorzej pracuje. Do tego dołączają się kłopoty zdrowotne i izolacja z zespołu… Taki przebieg może mieć „gotowanie żaby”, kiedy nie podejmujemy środków obronnych, a pracę chcemy utrzymać za wszelką cenę. Nie ma takiej pracy, która warta byłaby ceny zdrowia psychicznego, fizycznego, alienacji, zaniku własnej wartości, a nawet zagrożenia samobójstwem. Często na skutek złego stanu psychicznego lub fizycznego ofiary nękany pracownik/ pracownica trafia do lekarza i dopiero od niego dowiaduje się, że to, czego doświadcza to nie jest nieudolność zawodowa, lecz załamanie nerwowe.

Dla osób postronnych często jest niepojęte, jak można wytrzymać taką presję, pozwalać na podobne traktowanie, dostosowywać się, za wszelką cenę próbować przetrwać. Zupełnie jakby wyłączyły się mechanizmy obronne organizmu. Powoli sytuacja staje się nie do zniesienia. Na tym etapie ofiara mobbingu nie jest w stanie samodzielnie wyzwolić się dramatycznej sytuacji.

Opisane skrajne etapy mobbingu, którego przejawami może być także nierówne, gorsze traktowanie, dyskryminacja, molestowanie seksualne, to patologia życia zawodowego. Nie można dopuścić do tego etapu. Trzeba zdać sobie sprawę, że przyzwoleniem dla mobbera o cechach psychopatycznych, dającemu sobie prawo do działania „po trupach do celu”, swojego celu, sprzyja brak reakcji otoczenia.

Jeśli obserwatorom psychoterroru brak odwagi cywilnej, stają po stronie prześladowcy. Trzeba pamiętać, że mobber, który czuje się bezkarny, może rozszerzyć swoje działania na inne osoby. Warto wiedzieć, że ofiarą wybraną przez mobbera może być każdy. Potocznie uważa się za ofiarę osobę słabą, nie radzącą sobie z presją, stresem, przewrażliwioną. Ale mobber jako osobowość narcystyczna, żądna władzy i kontroli, zawistna, często wybiera na ofiarę osobę, która stanowi dla niego zagrożenie: zdolną, twórczą, ambitną. Presja mobbingowa wobec takiej osoby po pewnym czasie przynosi upragnione przez sprawcę rezultaty: pogorszenie pracy, błędy, rozchwianie emocjonalne. To z kolei uzasadnia dalsze dręczenie.

Tylko w sytuacji, gdy w instytucji istnieją mechanizmy kontroli, reguły, zasady, które obowiązują wszystkich, bez względu na prestiż zawodowy czy artystyczny, można mówić o etycznej instytucji kultury.

Podstawą w przeciwdziałaniu mobbingowi jest świadomość, wiedza na ten temat oraz szybkie i konsekwentne reagowanie na wszelkie nieakceptowane zachowania – które dotyczą nas samych, a także innych osób w naszej obecności.

Podaję za Państwową Inspekcją Pracy, co robić, gdy czujemy się ofiarą psychoterroru w miejscu pracy:

  1. Nie bagatelizuj sytuacji, w których czujesz się upokorzona/y, nękana/y, szykanowana/y.
  2. Znajdź co najmniej jedną osobę wśród współpracowników, która będzie dla Ciebie wsparciem.
  3. Mów różnym osobom o tym, co Cię spotyka – powstrzymuj emocje, przedstawiaj fakty. Mobbingowi i poczuciu bezkarności mobbera sprzyja atmosfera „czterech ścian”, podobnie jak w przemocy domowej.
  4. Staraj się nie rozmawiać z prześladowcą na osobności, lecz w obecności osób trzecich.
  5. Zbieraj dowody na działania mobbera podejmowane wobec Ciebie – jak najwięcej spraw załatwiaj na piśmie, na drodze formalnej.
  6. Reaguj asertywnie na zaczepki mobbera – nie stój z opuszczoną głową, nie daj się sprowokować do wybuchu emocjonalnego. Mów konkretnie, jasno, używaj określeń: ja uważam, mam inne zdanie, proszę o konkrety itp. Nie bierz do siebie bezzasadnej krytyki, nie tłumacz się.
  7. Postaw  granicę nieakceptowanym zachowaniom, krzykom,  ubliżaniu. Powiedz: nie życzę sobie, proszę mnie nie obrażać, proszę nie podnosić na mnie głosu.
  8. Zwróć się do przełożonego mobbera ze skargą i prośbą o pomoc.
  9. Zwróć się do osób zaufania w organizacji z prośbą o pomoc lub mediacje.
  10. Zwróć się do komisji antymobbingowej, dyscyplinarnej lub pracodawcy na drodze formalnej, jeśli takie możliwości stworzył pracodawca w ramach obowiązku ustawowego przeciwdziałania mobbingowi w miejscu pracy.
  11. Jeśli wyczerpiesz dostępne możliwości w organizacji, rozważ zgłoszenie się do Państwowej Inspekcji Pracy.

Pamiętaj!  Nie stawiaj wszystkiego na jedną kartę. Praca to jednak TYLKO praca. Dbaj o życie poza pracą – prywatne relacje, kontakty towarzyskie. Realizuj się w różnych rolach. Czasem robię na szkoleniach ćwiczenie, w którym uczestnicy odpowiadają wielokrotnie na pytanie: Kim jestem? Są osoby, które na wszystkie pytania odpowiadają w kontekście ról zawodowych: jestem szefem, specjalistą, artystą, aktorką, podwładnym itp. Zadbaj o to, żeby móc różnie się definiować: jestem biegaczem, tancerzem, miłośnikiem kryminałów, dobrym kumplem, narzeczoną, podróżniczką. Bierz wsparcie i sens życia z realizacji siebie na różnych polach. To wzmacnia nasz zdrowy rozsądek i wyzwala adekwatne reakcje w sytuacjach kryzysowych.