Język seksistowski i stereotypy a dyskryminacja kobiet.

Z przejawami dyskryminacji kobiet spotykamy się z w codziennym języku.  Ludzie często używają języka automatycznie i nawet nie mają świadomości, że posługują się nazwami, zwrotami, które mogą odzwierciedlać uprzedzenia społeczne. Już dzieci, ucząc się języka, nasiąkają ukrytymi w nim stereotypami. Mamy z tym do czynienia w rodzinie, szkole, pracy, ale też w literaturze, nawet przysłowiach. Na przykład: Baba z wozu, koniom lżej. Trzeba zdawać sobie sprawę, że jest płynna granica pomiędzy stereotypami, które przejawiają się na przykład w dowcipach pod hasłem: blondynka znaczy głupia, a uprzedzeniami, czy dyskryminacją. Dowcipy raczej krzywdy nie zrobią, ale mogą uruchamiać tak zwany łańcuch dyskryminacji – najpierw są stereotypy, czyli uogólnione przekonania o jakiej grupie i jej przedstawicielach, np. kobietach. Kolejnym etapem mogą być uprzedzenia, które są już bardziej niebezpieczne: są to nacechowane negatywnymi emocjami postawy zbudowane na podstawie stereotypów. Na przykład: Nie lubię pracować z babami, zaraz będą miały bachory i trzeba będzie za nie pracować. Ostatnim etapem jest dyskryminacja, czyli zachowania wobec osób należących do stereotypizowanej grupy. Na przykład: nie przyjmę do pracy młodej kobiety z powodu moich uprzedzeń.

W  strukturę języka polskiego jest wpisana dyskryminacja kobiet. Większość określeń jest rodzaju męskiego. Przyzwyczailiśmy się do tego i w większości przypadków tego nie zauważamy. Nawet śmieszą nas i drażnią próby znajdowania żeńskich form: np. ministra, architektka, psycholożka, świadkini. Jednak fakt, że dla tak wielu określeń nie ma żeńskiej formy wynika z tego, że przez wieki kobiety były wykluczone z wielu dziedzin życia. Teraz jest inaczej, ale język się zmienia bardzo powoli i w bólach. Zwróćmy tylko uwagę na ogólne nazwy w życiu społecznym: pacjenci, klienci, obywatele, podatnicy. Odnoszą się zarówno do mężczyzn jak i do kobiet mimo, że są w męskiej formie. Znacznie rzadziej spotykamy się z formami typu: pacjentki i pacjenci lub obywatele i obywatelki.

Można sobie zadać pytanie, czy  nie jest to przesadne przywiązywanie wagi do szczegółów…  Język seksistowski, nierównościowy wskazuje na stale istniejące, mimo postępujących zmian, nastawienie do kobiet jako mniej wartościowych. To ma potem odbicie na rynku pracy: przy zatrudnianiu się, w wykonywaniu pracy, ścieżce kariery. Zwróćmy uwagę, że gdy chcemy kobietę dowartościować, docenić, używamy porównań do mężczyzny. Na przykład: baba z jajami, podjęła męską decyzję.

Podsumowując: stereotypy i postawy, sprzyjające dyskryminacji kobiet kształtowane są zarówno w relacjach osobistych, zawodowych, jak w mediach, książkach, filmach. Warto zwiększać świadomość społeczną w tym zakresie, aby przeciwdziałać destrukcyjnym zjawiskom, takim jak dyskryminacja.

O autorze

Monika Klonowska

Od 1990 roku zajmuje się działalnością szkoleniową i doradczą w zakresie umiejętności interpersonalnych i zawodowych dla różnych grup wiekowych i zawodowych. Od 1992 roku współpracuje ze Szkołą Główną Handlową, prowadząc zajęcia z negocjacji, asertywności, rozwiązywania konfliktów i wystąpień publicznych w ramach menedżerskich studiów podyplomowych w Katedrze Zarządzania w Gospodarce. Wpisana do rejestru doradców CSR w PARP.